Podjąłeś pracę na studiach? Sprawdź, czy jesteś ubezpieczony, albo szpital wystawi Ci rachunek.

Student ubezpieczenie zdrowotne powinien mieć. Jako grupa społeczna ciężko pracująca głową i przełykiem (student szybko się odwadnia i musi duuużo pić), jesteśmy narażeni na różne, nieciekawe wypadki. Abyśmy tuż po nich mogli się z nich głośno śmiać, wypadałoby nam nie zapłacić rachunku za doprowadzenie nas do stanu używalności. 

Kto ogląda telewizję, wie o czym mówię. Parę tygodni temu zaalarmował mnie Polsat, który w programie „Interwencja” wyemitował reportaż nt. studentki, która podjąwszy pracę w czasie studiów, po jej zakończeniu została nieubezpieczona. I z tego oto powodu miała wielkie nieprzyjemności w szpitalu.

Nie uważałem, że podobna sprawa będzie dotyczyć mnie. Chociaż dobrze wiedziałem, że przed rozpoczęciem studiów podjąłem pracę. Za granicą co prawda, ale jednak praca. Następnie „ten, który je owoc naszego żywota” – ZUS poinformował mnie o tym, że odprowadzono za mnie składkę emerytalną (Hurra!) i jeszcze nie wybrałem swojego OFE. Jak będę chciał, to sobie zmienię, a tymczasem, niech mi wylosują.

Sprawy te olałem i w złośliwości swojej wszelkiej – życie zmusiło mnie do pójścia do lekarza. Nadmienić należy, że zarejestrowałem się do „Medyka” w Rzeszowie (którego zaraz kopnę w dupę za okłamanie mnie w żywe oczy). I poszedłem do placówki obok Politechniki. Tam, w rejestracji okazało się, że ubezpieczony nie jestem i muszę wypełnić oświadczenie, że jednak jestem uprawniony do opieki medycznej z tytułu ubezpieczenia zdrowotnego. Cóż tam, podpisałem się, wszedłem do gabinetu, a rozmowa z lekarzem trwała 2 minuty. Obejrzał oko, kazał żreć antybiotyk, a jak nie pomoże, to iść do okulisty. Jak mi za to wystawią rachunek, to się mocno zdenerwuje.

Miałem Medykowi nawrzucać. Bardzo proszę – kiedy to rozpoczynałem studia, przyszły do sali 2 w sumie miłe panie z ofertą zapisania się do przychodni. Mnie to było na rękę, bo jeżeli zachoruję w trakcie nauki, to nie będzie problemu z dostaniem się do lekarza. Przy okazji, zarzekały się one, że z miejsca pierwotnego zarejestrowania (czyli NZOZ w moim miejscu zamieszkania) wyrejestrowany nie zostanę. Dobra, dostały moje dane, podpis i voila. Przynajmniej spokojność umysłu zachowam.

A tutaj okazuje się najlepsze – chcąc zrobić sobie badania (krew, siku, kupa), uprzednio uzyskując skierowanie od lekarza rodzinnego dowiaduje się, że ubezpieczony dalej nie jestem, a na dodatek, do lekarza się nie zapiszę, bo zostałem wyrejestrowany.

Kurwa mać!

Zatem Panie w Medyku zrobiły mnie w konia i zapewne pobrały za to niemałą prowizję. Sądząc po gabarytach jednej z nich już wiem, co zrobiła z ekstra dodatkiem do pensji. Druga za składki z mojego ubezpieczenia pewnie zakupiła sobie więcej tapety na ten pusty łeb, a to wszystko dzięki temu, że skłamały. Tak się nie robi, ale cóż.

Wracamy do tematu. Nauczony doświadczeniem, poszedłem do księgowej swojego rodziciela i dowiedziałem się, że ZUS oświadcza wszem i wobec, że ja, Jakub Szczęsny jestem ubezpieczony. Taaak? To skąd niby NFZ uważa, że nie jestem? Bo ma burdel. Być może też spowodowany tym, że rzeczywiście mogłem przerwać okres ubezpieczenia podejmując pracę w pełnym wymiarze godzin (a nawet większym, wszak w rzeźni zapieprzałem 10h codziennie…). Nic to, teraz powinno być wszystko w porządku, bo zawczasu tym się zająłem. A Tobie studencie radzę:

Jeżeli pracowałeś w czasie studiów i przestałeś – sprawdź swoje ubezpieczenie. Idź do swojej przychodni i zapytaj, jak tam z Twoimi składkami jest. Jeżeli nie jesteś, dzwoń do rodzica i niech ponownie wpiszę Cię do swojego ubezpieczenia (niezależnie, czy u pracodawcy, czy u siebie, czy też jest na emeryturze).

Jeżeli pracowałeś przed studiami, zrób to samo, co powyżej.

Olewając sprawę narażasz się na nieprzyjemne koszty – złamanie ręki spowoduje wystawienie Tobie rachunku na około 3 tysiące złotych. Noga – około 5. Dużo? Bardzo.

A co do Medyka – poprzysiągłem sobie, że będą mieli ze mną więcej roboty, niż się spodziewają. Będę regularnie rejestrował się u siebie w miejscowości i u nich w Rzeszowie, tak z 5-6 razy do roku. Ja za to nie płacę, oni już niestety tak. Może mi się w ciągu 3-4 lat zwróci prowizja dla pań, które mnie wkopały w Medyka.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s